poniedziałek, 26 października 2009

47.

Zaraz się położę, chociaż dopiero 20, młoda godzina, zazwyczaj po kąpieli i najedzeniu się jeszcze podśmiewam się z Mamusi i Tatusia, którzy naiwnie myślą, że pójdę spać, a ja mam wtedy chęć na zabawę :)
Ale dziś zmieniam taktykę, bo czas się zmienił na zimowy i jeszcze w sobotę była teraz 21, czyli w sam raz na szaleństwo.
Od dwóch dni jem o innych porach, ale z tą samą regularnością, więc się nie obrażam.
Zresztą zmiana czasu to nie najważniejsze wydarzenie ostatnich dni. Mega njusem jest to, że nauczyłem się przemieszczać w sposób względnie skoordynowany! Raczkuję. Plusem niewątpliwym jest to, że mogę się szybko przemieścić, mieć, co chcę, jestem bardziej samodzielny. Niestety, są też minusy, przede wszystkim nieźle się obijam, bo, chociaż na podłodze mam rozłożoną kołdrę, to ja wolę podreptać na tę część, która jest śliska i niezabezpieczona, kto by nie chciał zobaczyć tego, co zakazane, nie!?
Będzie się działo!

piątek, 23 października 2009

46.

Ja dziś znowu o jedzeniu. To przecież obok snu moje ulubione zajęcie!
Ale teraz niezupełnie o sobie, bowiem wczoraj na spacerze zauważyłem chłopczyka niewiele starszego ode mnie. Fajnie- pomyślałem- tylko dlaczego on je jogurt na "D"? Przecież nie ma trzech lat?
Karmiła go najprawdopodobniej babcia, więc nie wiem na ile to jej niewiedza, że chłopakowi to nie posłuży, a na ile chęć sprawienia mu przyjemności.
Moi Rodzice nie pakują we mnie niepotrzebnych mi rzeczy, niestety na słoiczkach bardzo często napisane jest, iż w jedzeniu jest sól bądź cukier, po co pytam się?
Przecież deserki są i bez cukru słodkie, że aż krzywię się kosztując ich, a smak zupki wcale w moim odczuciu nie zyskuje na dodaniu soli.
Zabawne są też kaszki z dodatkiem kakao, które potem mogą mnie zachęcić i przyzwyczaić do jedzenia czekolady.
Mamusia i Tatuś nie bardzo  rozumieją, po co karmić małe, dopiero poznające smaki niemowlę produktami, których w przyszłości, ze względu na własne zdrowie będzie starało się ono unikać. Przecież dużo soli, cukru, czekolady nikomu na zdrowie nie wyjdzie.

Dobra kończę mój wykład.
To pisałem ja, domorosły spec od żywienia niemowląt:

Zostałem rozczochranym więźniem mego łóżeczka.

poniedziałek, 19 października 2009

45

Kolejny krok w dorosłość to zmiana mleka z "1" na "2".
Nowe mleko to również nowy smak, który mnie odrobinę zaskoczył i wyjątkowo nie chciałem wypić całych 210 ml, chociaż Rodzice zmieszali oba rodzaje, żeby szok był mniejszy. Na szczęście głodny nie chodzę (i to nie dlatego, że na razie chodzić nie umiem), bo powoli przywykłem do smaku nowości, chociaż Mamusia trochę krzywi się, próbując go, niby smak paskudny ma (?), mi tam smakuje:) nawet bardziej niż jabłka z jagodami!

czwartek, 15 października 2009

44

Szybkie sprawozdanie:
  • nadal śnieg leży na ulicach i jest zimno,
  • szczepiono mnie przeciw żółtaczce,
  • ważę 9,4 kg,
  • mierzę 70 cm,
  • zjadłem już dziś obiad:)

środa, 14 października 2009

43

Śnieg!
Rodzice pokazali mi śnieg, najpierw przez okno widziałem, jak ślicznie spadał na ziemię i wszystko było białe i takie inne. Potem wyszliśmy na spacer zapoznający mnie z tym zjawiskiem. Troszkę tylko świata ukazało się moim oczkom, bo biel świata raziła moje nieprzygotowane na to ślepka oraz byłem dość szczelnie skryty w wózku, a i tak kilka płatków śniegu wylądowało na mojej twarzy. Jaki ten śnieg jest zimny!

niedziela, 11 października 2009

42

Dziś jest Wielki Dzień, skończyłem 6 miesięcy/pół roku!
Przez ten okres podwoiłem swoją wagę urodzeniową, a nawet dodałem trochę kilogramów od siebie:) urosłem kilkanaście centymetrów. Poznałem wiele nowych smaków:
  • owoce,
  • warzywa,
  • mięsko różnej maści,
  • kaszki w ciekawych smakach, w tym te z glutenem.
Moja garderoba zmieniała się kilkakrotnie, początkowe bodziaki są teraz na mnie śmiesznie małe.
Nauczyłem się także wydawać dźwięki, które już niedługo będą brzmieć jak dorosłe słowa.
A teraz porównanie kiedyś i dziś:

To ja zaraz po urodzeniu,

...a tutaj kilka dni temu, chowam się!

wtorek, 6 października 2009

41

Uprzejmie donoszę, iż wczoraj w godzinach wieczornych postanowiłem naśladować Tatusia, który pożytkował dziwnie śmierdzący napój w taaaakim wieelkim kubku (nazywał to kuflem). Z czystej ciekawości chwyciłem powyższe naczynie za ucho (wcale to do mojego ucha nie podobne) i podniosłem, wylałem złocisty płyn na siebie, Tatusia i fotel. Mamusia się śmiała, Tatuś był mniej zadowolony, ale pochwalił moją krzepę! Dobrze, że nadchodził czas kąpieli:)


Najmocniej proszę
o niebulwersowanie
się zaistniałą sytuacją,
ja piwa nie piłem,
na 18-tkę może mi
spróbować pozwolą,
to jeszcze z 36 razy tyle,
ile mam miesięcy teraz.

poniedziałek, 5 października 2009

40

Dziś odbyłem pierwszy po mojej chorobie spacer, trochę krótszy niż zwykle i związany z wizytą u Pani Doktor. Okazało się, że płuca mam już czyste, chociaż troszkę jeszcze kaszlę. Muszę dostawać przez kilka dni jeden syrop (jaki on niedobry!), a kolejna wizyta jest zbędna.
Na spacerze dostałem od Mamusi kilka kolorowych liści, które z przyjemnością zbadałem i rozłożyłem na części pierwsze:)
Tatuś mówi do mnie "Mój Biszkopcie"- podoba mi się, jestem słodki i kochany przecież i Tatuś słyszał jak rzekłem "ta-taaaa-ta", więc chodzi dumny i szczęśliwy. Co do biszkopta to dobra ksywka, w każdym razie lepsza od "Śledzika po japońsku" czy jakoś tak. Jak to usłyszałem, to aż się rozpłakałem, przecież nie mam skośnych oczek, jak Japończyk i nie śmierdzę, jak ryba!
Nowości żywieniowe:
spożyłem dwa słoiczki jabłek z kaszką (gluten!), spokojnie, nie oba na raz! Nic złego mi nie jest, aczkolwiek jakiś taki kwaśno-słodki ten deser.


czwartek, 1 października 2009

39

Ponownie odwiedziłem przychodnię, tym razem wieści są dużo lepsze. Mniej "złych" dźwięków wydają moje płucka i nie trzeba faszerować mnie antybiotykami:) HURA!
Dowiedziałem się, że przede mną kolejny krok w żywieniu: Dostanę gluten. Podobno w najlepszej ilości znajduje się w słoiczku Gerbera "Jabłuszka z kaszką manną". W przyszłym tygodniu spróbuję i podzielę się wrażeniami, a póki co delektuję się nowymi smakami obiadków, aczkolwiek "dyni z indykiem" przysmakiem nie nazwę ze względu na specyficzny zapach. Cała reszta obiadków jest pyszna i wolę je od mleka.
Życzcie mi zdrowia.