sobota, 30 stycznia 2010

65.

Dopracowałem szczegółowo technikę schodzenie z łóżka, Rodzice odetchnęli. Leżę na brzuchu równolegle do końca łóżka i po prostu opuszczam po kolei nogi. Co prawda, kiedy siedzi obok mnie Mamusia to z lenistwa "rzucam się" na główkę, bo wiem, że jestem bezpieczny i zostanę złapany.
Niesamowicie cieszę się, że mrozy minęły, wyszliśmy więc z domu na spacer po okolicy. Mmmm, jak ja lubię drzemać na świeżym powietrzu.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

64.

Na ponad pół minuty/30 sekund zapomniałem o przytrzymaniu się podczas stania. Jeszcze chwila, a zrobiłbym pierwszy samodzielny krok! Póki co, poćwiczę stanie, bo to mi przez najbliższe kilkadziesiąt lat niezmiernie się przyda!

wtorek, 19 stycznia 2010

63.

Minął rok, odkąd zacząłem blogować.
Startowałem będąc kilkucentymetrowym, siedzącym w ciepłym brzuchu Mamusi "fasolkiem". Od tego czasu wiele się zmieniło, między innymi, a może przede wszystkim króluję po jasnej stronie brzucha:) Resztę sprawdźcie w archiwum.
Nie będzie tortu i fajerwerków, bo zbyt zajęty jestem wdrapywaniem się na łóżko.
Pozdrawiam!

poniedziałek, 18 stycznia 2010

62.

Byłem na przeglądzie, czyli kontrolnej wizycie u pediatry.
Ważę 10,9kg, mierzę 75cm. No szał.
A w moim żywieniu mini rewolucja. Ponieważ nadal mam uczulenie muszę zmienić dietę na nieco uboższą niż dotychczas. Zero kurczaka, kurzych jaj, selera, pietruszki, cielęciny, ryby.
Mogę jeść jaja przepiórcze, mięso królica i jagnięcinę.
Nie cierpię ograniczeń!

czwartek, 14 stycznia 2010

61.

Zdobyłem kolejny poziom doświadczenia, czym zelektryzowałem Rodziców. Umiejętność jest niestety w połowie opanowana, bo potrafię SAM wejść na kanapę, nie umiem z niej zejść, Mamusia mnie łapie, bo próbuję skoczyć na główkę. Muszę potrenować.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

60.

Dziewięć miesięcy już za mną! Hurra!
Jeszcze nie chodzę i nie mam zębów, ale za to potrafię zmienić Mamusi język klawiatury i wyłączyć komputer.
Chętnie wychodzę na spacery, mogę wtedy w spokoju pospać, mam jedynie wrażenie, że krajobraz się nie zmienia, ponieważ ile razy otwieram oczy, tyle razy widzę śnieg.
Nie jestem modelem, nie będę pozował do zdjęć, wolę pobawić się aparatem.
Nie z byle jakiego powodu uprawiam modeling, albowiem prezentuję na sobie zestaw Coccodrillo, czyli body i dresik. Najbardziej podoba mi się body, ponieważ jest idealnie dopasowane do moich gabarytów. Jako że w mieszkaniu rzadko poruszam się w dresach (wolę koszulkę i półśpiochy z racji zakrytych stóp, bo mam tendencję gubienia skarpetek), to bluza i spodnie nosiłem rzadziej. W bluzie podobają mi się uszy i kolory, a spodnie dzielnie zniosły szorowanie kolanami o podłogę, podczas całodniowych wędrówek po podłodze.
Na uwagę zasługuje fakt, iż testowane ubrania dzielnie zniosły pranie z innymi kolorami i są taaaakie miłe w dotyku.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

59.


Byłem w krainie śniegu i pięknych widoków oraz ludzi, którzy chcieli ze mną spędzać jak najwięcej czasu. U Babci i Dziadka byłem po prostu. Spadł śnieg, więc mogłem pojeździć na sankach, w domu bawiłem się na huśtawce, a Babcia pozwoliła mi pod jej kontrolą wejść na schody (te marne 8 stopni na czworaka to nie problem:)
/
;



Aha, no i odkryłem wybitny talent muzyczny:)
Szczęśliwego Nowego Roku!