poniedziałek, 27 lipca 2009

29

W czwartek przeżyłem kolejne szczepienie i trochę po nim w nocy pomarudziłem, ale Mamusia i Tatuś jakoś ze mną wytrzymali. Swoją drogą, to bardzo się starają, żebym się nie nudził, próbują mnie zainteresować karuzelą z pozytywką, ale ileż mogę się patrzeć, na kręcące się w kółko kolorowe robaczki? Wolę zerkać na poruszającą się firankę, a najbardziej przepadam za pieluszką, zwykłą tetrową, którą Mamusia lub Tatuś machają mi przed oczami. Prawda, że to jest fajniejsze? Przecież Rodzice poświęcają wtedy czas tylko dla mnie!
Moja pół wyraźna, a w połowie potrzebujaca rutinoscorbinu fota;)
Jeżeli ktoś uważa, że jestem brzydki, a mój blog jest "gupi" to... mnie to nic nie obchodzi!
Pozdrawiam!

środa, 22 lipca 2009

28

Co za wspaniały tydzień!
Już we wtorek zaskoczyłem Babcię i Dziadka swoim przyjazdem i zaczęło się!
Noszenie, rozmawianie, pokazywanie...
Podglądałem pawie, goniłem łabędzia, pomachałem pieskowi i wystraszyłem kotki.
Ale że nie samym odpoczynkiem człowiek żyje, to trzeba mi było się polansować i Mamusia z Tatusiem zabrali mnie na ślub i wesele Wujka. Troszeczkę się zmęczyłem sobotnim upałem, ale zabawa była fajna.
Jedyne nieprzyjemność spotkała mnie w poniedziałek, musiałem dziwnie wyglądać, bo Rodzice coś o Gołocie i walce bokserskiej mówili, a u okulisty okazało się, że mam ropiejące, spuchnięte oczko. Na szczęście znów jestem taki przystojny jak wcześniej:)
Zauważyłem, że osiągnąłem mistrzostwo w pluciu i ślinieniu się, a Rodziców i Dziadków terroryzuję nowymi odgłosami, które wydobywają się z moich usteczek:)

sobota, 11 lipca 2009

27


He ,he, he!
Trochę czasu z Dziadkami i już mi się nie chce w wózku jeździć, noszenie na rękach, to jest to!
Ewentualnie nosidełko, w nosidełku jest miło, nawet spać się da, może trochę za mały jestem na nie /wg Mamusi/, ale ja i tak będę się w nim nosił:)
Znalazłem dla siebie nową formę aktywności fizycznej: przysiady. Mamusia lub Tatuś mnie podtrzymują, a ja się podnoszę na nogach lub opadam na pupę. Naprawdę zajmujące zajęcie!