wtorek, 29 września 2009

38

Dopadła mnie choroba.
Kaszlę i świstam. Pani Doktor zakazała spacerów, nakazała syropy i wizytę w czwartek.
Jako istota z natury niecna i złośliwa, ile tylko mogłem utrudniałem osłuchanie mnie. Nie chciałem leżeć, próbowałem siadać, gdy już siedziałem, próbowałem wstawać, gdy już "wstałem", zacząłem skakać i w tych okolicznościach przyrody zostałem zbadany.
Nie żałuję spacerów, bo pogoda kiepska i wiatr wieje, nie ma co wyściubiać nosa za drzwi. W końcu Rodzice też są ciekawi i mają pole do popisu, czym zająć moją uwagę.
No właśnie, czym?

poniedziałek, 21 września 2009

37

Bywam nieprzewidywalny!
Najdziwniejszą rzeczą, która spotkała Mamusię i Tatusia są sylaby, które staram się wyartykułować. Otóż składają się one w "gieje" lub, o zgrozo, "geje". Hmm, żeby nie było, ja nic nie sugeruję, po prostu najłatwiej mi się w ten sposób wyrażać. Spokojnie, niedługo poszerzę zakres słów. Nius numer jeden, to to, że próbuję się podnosić do siadu:) Więcej widać i doroślej się czuję, więc czemu by nie testować tej pozycji?

środa, 16 września 2009

36

Będę się chwalił! Powiecie, że jak zwykle? No tak, ale teraz popiszę się zdolnościami.
Opanowałem już sporo umiejętności, dokonałem wszystkich możliwych obserwacji i wiem wszystko!
Przede wszystkim mam pojęcie jak uzyskać to, na czym mi zależy:
  • chcę na ręce- płaczę;
  • chcę zobaczyć Mamusię lub Tatusia- płaczę;
  • żądam jedzenia- płaczę;
  • chcę spróbować tego, co jedzą Rodziciele- patrzę błagalnie, mlaskam, łapię łyżkę, kubek (technika niedopracowana, bo rzadko coś wysępię);
  • chcę coś zobaczyć- próbuję złapać, bywa, że ślinię się;
  • mam dość leżenia w wózku- wiję się, krzywię, pokrzykuję, płaczę (ląduję w nosidełku:))
  • podoba mi się zabawa- proste: chichram się jak szalony:);
  • chcę spać- pocieram oczy, wyglądam na śpiącego.
Moje sposoby na zaspokojenie potrzeb wyglądaja jak wyglądają, bo moich długich wywodów słownych Rodziciele jakoś nie rozumieją.

piątek, 11 września 2009

35

Jako osobnik kończący dziś 5 miesięcy muszę wyznać, że lubię mięsko. Dziś próbowałem kurczaka, ale myślę, że inne rodzaje również przypadną mi do gustu. Chwalę się też tym, że kropki na skórze znikają, więc Mamusia z Tatusiem cieszą się z tego faktu. Odkryłem, że moje nóżki mogą zrobić krzywdę, niechcący kopnąłem Tatusia w nos i polała się krew, ale nie mi:) Na szczęście nic groźnego się nie stało i bawiliśmy się dalej. Najbardziej lubię skakanie i zabawę w samolot:)

piątek, 4 września 2009

34

Tak jak myślałem, knuli szczepienie! Ale podszedłem do sprawy ze spokojem, w przychodni spałem, panią doktor złapałem za palec i twardo trzymałem. Przy ważeniu okazało się, że mam 8,4 kg! Duży jestem, nie ma co. Ale jeśli mam być taaaaki wysoki jak Tatuś to od czegoś zacząć muszę:) Cały jestem w ciapki, podobno skaza białkowa, ale Mamusia mnie nie karmi, więc nie wiem skąd to się wzięło. W każdym razie smarowanie jakimś mazidłem 4 razy dziennie zostało zarządzone. Chcę być piękny...:)
Mamusia mówi, że i tak jestem.

środa, 2 września 2009

33

Mam pewne podejrzenia, że jutro będą mnie kłuć, tzn. szczepić. Mam nadzieję, że tę chwilę grozy Mamusia i Tatuś mi jakoś zrekompensują? Może oglądanie dzieci na placu zabaw albo rozśmieszanie mnie dziwnymi minami? Wtedy opłacałoby mi się postresować w przychodni.
A kaszka ryżowa mi posmakowała, odkąd Mamusia znalazła idealny sposób przygotowywania jej. Tylko woda i kaszka, żadnego mleka. Moje mleczko jest dla twardzieli, no bo kto inny zniósłby ten smak?