poniedziałek, 27 września 2010

92.

Widziałem wczoraj małpy. Oczywiście inne zwierzęta także, ale właśnie małpom udało się zwrócić i zatrzymać na dłużej moją uwagę, bo na przykład hipopotamy olały moje przyjście i schowały się w bajorku. Jeszcze mini zoo mi się podobało ze względu na "buntownicze" kury, których pióra były interesująco rozwichrzone oraz na kozy, które były zainteresowane darmową wyżerką, jednak zawiedliśmy ich nadzieje. 
Po wyjściu z zoo trzeba było dostać się do samochodu zaparkowanego pareset metrów dalej, a ja wtedy mogłem się rozruszać, bo w ogrodzie bujałem się w wózku, żeby sprawniej zwiedzać (lenie z tych Rodziców). Kamienista ścieżka była idealna do zaspokojenia moich ambicji, toteż śmigałem w dół niechętnie trzymając się ręki Tatusia czy Mamusi.


wtorek, 21 września 2010

91.

Przede mną czas próby. Próbować będę zarówno ja- być twardzielem, jak i Rodzice- być nieugięci. A wszystko, dlatego że postanowili odseparować mnie od smoczka. Masakra! Dostaję go tylko do snu, więc skrzętnie korzystam z tego przywileju i próbuję przechytrzyć Rodziców, udając zmęczenie. Dzięki temu zyskuję kilka chwil przyjemności z  uzębienia, jednak Mamusia szybko się orientuję i zazwyczaj płaczę, starając się w ten sposób odbić kolegę. Bezskutecznie. 
Skoro o zębach już mowa, to pojawił się ósmy w kolejności. Ma się rozumieć, że muszę je na czymś wypróbować, toteż, jeśli akurat nie jem, a na cumla mam bana, to podgryzam różne takie. W starciu ze mną przegrały już kredki świecowe (czarna, zielona oraz czerwona), troczki od spodni, rękaw. Odkryłem także, że kciuk nadaje się do niecnego celu, jednak ssanie go budzi w Rodzicach sprzeciw większy niż przy czymkolwiek innym, więc nie przesadzam z nim

piątek, 10 września 2010

90.

Pomagałem w przygotowywaniu prania, ale mi się znudziło, więc:
wpakowałem się do pojemnika na ciuchy,
 
aby zrobić 'buuu" Rodzicom.
 
Taki nakremowany lansuję się po domu, bo wszelakie mazidła pomagają mi walczyć o gładką skórę. Niestety, kremy generują pewne niedogodności, jak na przykład wzmożone przyklejanie się piasku do ciała. Chociaż wczoraj smarowidła i tak nie odegrały zbyt dużej roli w moim "napiaszczeniu", bo ja sam natarłem się piaskiem, poupychałem w kieszeniach i zaaplikowałem na włosy. Po tej zabawie Mamusia musiała mnie całego wytrzepać i otrzepać, gdyż ziarenka kwarcu nieźle mnie obciążyły, w związku z czym utrudniały mi szybkie przemieszczanie się, a przecież musiałem mieć siłę na obserwację sygnalizacji świetlnej. Uwielbiam zielone światła! Zawsze jadąc samochodem pokrzykuję na Tatusia, gdy kolory się zmieniają. Bardzo lubię też naciskać przyciski na przejściu dla pieszych, bo przyspieszają pojawienie się mojego ulubionego światła.

poniedziałek, 6 września 2010

89.

 
Jako że szczepienie jest według mnie wydarzeniem wartym odnotowania, więc donoszę, że dziś zostałem nakłuty, a wcześniej zmierzony i zważony. Dzisiejszy dzień sponsorują liczby: 12,7 (to kilogramy) oraz 84 (centymetry). Sam moment wbijania igły nie był przerażający, ponieważ Tatuś trzymał mnie na kolanach, więc nie miałem podstaw do obaw o własne bezpieczeństwo. Moja odwaga została doceniona przez panią doktor oraz panią pielęgniarkę, które pochwaliły mnie za szybkie ogarnięcie się po szoku. Mamusia z Tatusiem zabrali mnie w nagrodę na spacer nad zalew, ale usnąłem i znów nie obejrzałem kaczek i łabędzi. Przyjrzę się im u Dziadków.

piątek, 3 września 2010

88.

Wakacje sprawiły, że odrobinę odpuściłem sobie zapisywanie wydarzeń z mojego życia, ale prawdę mówiąc, to w moim rozwoju nie dzieje się już tak wiele w tak krótkim czasie, jak na przykład rok temu. Z kolei nie każdym wybrykiem chciałbym się publicznie chwalić, Mamusia widzi, Tatuś podczytuje, nie będę ryzykował.
Zdarzało mi się wypoczywać na wsi u Babci i Dziadka, gdzie rządziłem bez skrupułów, wykorzystując ich dobre serce i ogromne pokłady cierpliwości.W mieście czasem wpadam do Babci, gdzie sieję spustoszenie razem z jej psem.
Aktualnie w napięciu oczekuje na przyszłe szczepienie i związane z nim mierzenie oraz ważenie. Wyda się, ile urosłem, bo często ludziom się wydaje, że mam dwa lata. Nie rozumiem, jak można mnie tak postarzać?!
A dzisiaj byliśmy we trójkę na spacerze, którego trasę bardzo chciałem zaplanować, ale, niestety, Rodzice mnie skutecznie powstrzymywali, toteż znudzony zasnąłem w wózku.