Widziałem wczoraj małpy. Oczywiście inne zwierzęta także, ale właśnie małpom udało się zwrócić i zatrzymać na dłużej moją uwagę, bo na przykład hipopotamy olały moje przyjście i schowały się w bajorku. Jeszcze mini zoo mi się podobało ze względu na "buntownicze" kury, których pióra były interesująco rozwichrzone oraz na kozy, które były zainteresowane darmową wyżerką, jednak zawiedliśmy ich nadzieje.
Po wyjściu z zoo trzeba było dostać się do samochodu zaparkowanego pareset metrów dalej, a ja wtedy mogłem się rozruszać, bo w ogrodzie bujałem się w wózku, żeby sprawniej zwiedzać (lenie z tych Rodziców). Kamienista ścieżka była idealna do zaspokojenia moich ambicji, toteż śmigałem w dół niechętnie trzymając się ręki Tatusia czy Mamusi.


