niedziela, 20 marca 2011

105.

Bańki mydlane! Od wczoraj jestem ich wielkim fanem, po tym jak próbowałem je łapać na Rynku ku uciesze przechodniów. Prawdę mówiąc to bardzo podoba mi się zainteresowanie ze strony obcych ludzi, dopóki wiem, że mogę się schować za Rodzicami, nie wiem jak bym się zachował w sytuacji sam na sam, ale pewnie jakieś rekordy w sprincie zostałyby pobite. Wracając do baniek mydlanych, jakoś nie pojmuję ich złośliwości- są piękne, małe, kolorowe, ale za nic nie dadzą się złapać i dać im przyjrzeć, w rezultacie nabiegałem się za nimi, początkowo próbując chwytać, ale potem zrezygnowałem z tej syzyfowej pracy na rzecz destrukcji, co- z uwagi na codzienny trening- wychodziło mi dużo lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Franek dziękuje za komentarz i pozdrawia!