sobota, 9 kwietnia 2011

107.

Jestem reklamożercą.
W dodatku z dwóch przyczyn. Po pierwsze, od zawsze żywo reagowałem na te zajmujące pasma telewizyjne, które, ku mojej rozpaczy, były przerywane jakimiś filmami czy nic nie znaczącymi programami. Blok reklamowy zajmował skutecznie moją uwagę do tego stopnia, że...
Po drugie, jem obiad niemal wyłącznie przy towarzyszących temu wydarzeniu spotach. Wiem, że to niezdrowe, bo mogę pochłonąć bez mrugnięcia okiem wszystko, co mi pod nos Rodzice podsuną, ale lubię i już.
W związku z moim uwielbieniem do reklam, ułożyłem moje top 3, czyli hity, którymi na bank się zainteresuję:
#3
Mumio dla Plusa, "do babuni" jest moim hitem i na każdym demonstruję sposób ćwiczenia narządu mowy;
#2
Biedronka, rozmawiające jedzenie- idealne do posiłku, zresztą produkty Biedronki polecają się na obiad;
#1
Minutki z Orange, są takie miękkie i sympatyczne, że sam bym je nakarmił moim jedzeniem, żeby dostać dziewięć nowych. Ale by była wtedy zabawa!
Aha, zapomniałbym zupełnie o nagrodzie specjaalnej, którą wręczam Krystynie z Ery:
A tak na marginesie, to nawet te reklamy nie sprawią, że z ochotą zasiądę do stołu, za kogo mnie macie- ja grzeczny nie jestem! Ostatnio  nawet zrezygnowałem ze stwarzania pozorów, bo i po co robić złudną nadzieję, że jednak bunt dwulatka mnie nie dotyczy? A kogo ma dotyczyć, jeśli nie mnie skoro za dwa dni kończę dwa lata?

2 komentarze:

  1. Oj ja też!!! uwielbiam wyłapywac perełki reklamowe i się nimi zachwycać:)!

    OdpowiedzUsuń
  2. co tak nie piszesz na blogach:D?:*

    OdpowiedzUsuń

Franek dziękuje za komentarz i pozdrawia!